Chaotyczne impresje z kampanii wyborczej. Raczej dla wzrokowców. Edycja druga.
RSS
poniedziałek, 22 października 2007
No.
No. :) Dzięki za uwagę, przepraszam za niską aktywność (bo wysoka aktywność gdzie indziej), zapraszam następnym razem.
00:13, michalyi
Link Komentarze (1) »
środa, 03 października 2007
The Horror!

Cholera, dobrzy są.

Pisowski spot antykorupcyjny przyjmuje inną stylistykę niż Tryptyk o Mordzie Ty Mojej (który zamienił się w ping-pong z platformą). Ta reklamówka, służąc zajmowaniu nowych przyczółków, atakuje rządy SLD z prędkością CKM. Lektor wali słowami, słowa walą po ekranie, złe duchy korupcji walą we wrota sprawiedliwości. W ciągu dwudziestu sekund pada mnóstwo słów, niemal na jednym oddechu. W połączeniu z niezwykle sugestywną wizualną metaforą korupcji (te duchy), wychodzi znowu produkt miażdżący (i modelujący) emocje niezdecydowanych.

Tej metaforze warto przyjrzeć się bliżej. W polskich reklamach wyborczych panuje najczęściej pełna dosłowność - oligarcha z dolarami wygląda tak bardzo na oligarchę z dolarami, jak pozwala na to budżet; budowanie dróg (to poprzednia kampania) wygląda jak budowanie dróg; głos ojca R ilustrowany jest jego obliczem. Etcetera. Pamiętam jeden folklorystyczny wyjątek - "polski obóz narodowy, który jak feniks z popiołu wzleci" do obrazu zniczy na grobach(,) zapomnianego zupełnie L. Bubla. Pisowski majstersztyk sprzed dwóch lat, pustoszejąca lodówka była również hiperdosłowna.

A tu zjawy, stylistyka horroru. Straszy i budzi odrazę na zupełnie innym poziomie niż morda t.m., ale - i to jest przerażająco mocne zagranie - robi to równolegle. Mamy jednocześnie spot "realistyczny" i spot "bajkowy", które mówią oczywiście to samo, ale różnymi językami, trafiając (skutecznie, obawiam się) do różnych wycinków tego tortu, którymi są Zwykli Polacy. Można by się pobawić w jakąś genderową, dość banalną (szczególnie biorąc pod uwagę mentalność nadawców przekazu), interpretację.

PS. Niedługo subsydiowane pasma w publicznych mediach dla wszystkich partii. Nareszcie jakiś pluralizm w reklamach będzie. Witaj, smakowita amatorszczyzno!

22:23, michalyi
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 września 2007
Popisy parodystyczne

Platforma zareagowała błyskawicznie na sensacyjny film krótkometrażowy pisu o wielkometrażowej siedzibie układu - swoim filmem o bardzo podobnych parametrach (i równie podobnych mordach ty moich). Okazuje się w nim, że układ prawa i sprawiedliwości przeklina jeszcze bardziej (w rozmowie z prezydentem!) i też jest skorumpowany.

Tylko że pisowi udało się w swoim spocie zaatakować całą konkurencję, wszystkich którzy stali tam gdzie zomo. Platforma zaś całą półminutową energię wkłada w atak na swojego konkurenta - ale jednocześnie przytakuje mu: owszem, mamy w Polsce złych bogatych biznesmenów w luksusowych apartamentach. Tymczasem jest to teza pisu, i to ta partia zbudowała na niej swój PR. Znowu udało im się narzucić język kampanii.

Spot PiS-u jest moralnie jednoznaczny: widzimy w nim złą bandę, której należy się pozbyć. Natomiast w spocie PO rola "AWB" jest niejasna. Czy te czarne służby specjalne słusznie najechały na włości prezesa? Dlaczego to zrobiły? Czy prezes miał coś na sumieniu? Właśnie tu powstaje kolejne pytanie: czy dobrze jest stawiać odbiorcę spotu przed takimi wątpliwościami? Z drugiej strony zastanawiam się nad skutecznością zabiegu parodii. Być może dzięki niej udało się jeśli nie rozbroić, to przynajmniej przytłumić pisowską bombę propagandową. Ale przez to PO zostało zepchnięte do defensywy. Gdyby nie morda ty moja, mogliby w tym czasie wyprodukować własny film, oparty na własnym scenariuszu - i z własnym dialogiem z publicznością.

16:57, michalyi
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 września 2007
(krótko) Melduję panie prezesie, że przyczółki zostały opanowane
Ekipa Kaczyńskich ma świetną pamięć. Pamięta na przykład komunistyczną telewizję i jej bezwarunkowe poparcie dla władzy. Nie dziwię się więc, że tę pamięć wykorzystuje. Widziałem przed chwilą reportaż o kampanii wyborczej w Panoramie. Pokazano: PO, PiS, Samoobronę, PSL i LPR. Nie pokazano LiD, a jedynie występującego z SLD Millera. Najwięcej czasu poświęcono dwóm konkurencyjnym eventom - platformowemu i pisowemu. Po każdej informacji o PO podawana była krytyczna, czasem nawet żartobliwa odpowiedź Pisu.

Spośród czterech wyemitowanych, jedynie materiał ze spotkania "Prawa i Sprawiedliwości" przetykany był, gęsto, przebitkami pokazującymi oklaskujący tłum. Najbardziej groteskowe było ujęcie, w którym jakaś kobieta rzuciła na scenę kwiaty.

19:01, michalyi
Link Komentarze (1) »
Ale kino
O ile pamiętam, pierwszy raz przeklinał w spocie wyborczym Bubel, który dwa lata temu obiecywał dobranie się "im do dupy". Próbował tym samym zdjednać sobie tę część elektoratu, która w "dupie" nie dostrzega stylistycznego zgrzytu.

I pod tym względem PiS upodobnił swoją reklamę do owego bubla. Nie tylko przez rzucenie kurwą, ale i przez zastosowanie fabuły i tego specyficznego kolokwialno-cwaniackiego stylu wypowiedzi, którego dzięki wzmagającej się modzie na potajemne nagrywanie mogliśmy się ostatnio sporo w mediach nasłuchać.

Spot jest przez to rewelacyjnie relewantny. Target doskonale rozumie taki język, bo sam się nim posługuje. Ha, może nawet ten i ów zaśmieje się słysząc grube słowo w "poważnym kontekście" - tak to świat polityki staje się lekki, łatwy i zrozumiały. Ale czy niezdecydowany wyborca nie poczuje się urażony? Przecież i on czasem wykaże się niewolniczym sprytem - a to rentę dostanie za nic, a to mandatu uniknie, a to podatku nie zapłaci.

Nie, bo PiS dzięki zręcznemu zabiegowi wyizolował skorumpowanych kolesi z normalnego otoczenia. Ani cygara, ani dolary w walizce (jedyna prawdziwa waluta popkultury), ani luksusowy apartament, ani nogi na stole, ani whisky nie są obrazami z codzienności. To powielone klisze hollywood w tak dobrym wydaniu, na jakie tylko stać polską produkcję. Nastrój amerykańskiego filmu o gangsterach podkreśla też stereotypowa (ale świetnie dobrana i energiczna) muzyka.

A do tego wszystkiego udało się w jednym spocie połączyć komunikat negatywny, skierowany przeciwko Układowi, obronę atakowanych przez układ/konkurencję (Ziobro, Kaczyński), a jednocześnie wspaniałą propagandę sukcesu, która nie składa obietnic wobec przyszłości, lecz komentuje zwycięstwo rządzącej partii - w teraźniejszości. Myślę, że w przypadku rozczarowanego polityką Polaka łatwiej jest apelować do jego fałszywej świadomości, niż wiary w lepsze jutro.

Tym bardziej, że pisowska walka z korupcją to dobrze skonstruowany brand, produkt wirtualny, niesprawdzalny jako fakt. A jednak istniejący. Jak czytam, będzie ona wyborczym hasłem partii.

Konkurencji "Prawa i Sprawiedliwości", szczególnie tej poważnej, należy życzyć kupienia sobie równie dobrych specjalistów od politycznej reklamy. Jak najszybciej. O ile jacyś niezajęci jeszcze są. Bo zdaje się, że już w pierwszym tygodniu kampanii dostaliśmy odpowiednik pustoszejącej lodówki sprzed dwóch lat.

Smaczki: "Mordo ty moja!"; ujęcie z rzędem komórek na stole (ciągle symbol statusu? już chyba nie?); piękne, wydłużone, znaczące spojrzenie skorumpowanego ministra w swojej limuzynie.

Niesmaczki: akcja rozgrywa się "niedawno temu w Polsce", gdzie "smaruje się" nie tylko władzy, ale i opozycji. Czy to nie PiS był niedawno temu opozycją właśnie?

Osobiste PS: Wcale mi się to nie podoba. Pobudka, konkurencjo!

PS2: Elektorat niezdecydowanych w Family Guyu. Boleśnie prawdziwe.

01:07, michalyi
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 września 2007
Te czarno-białe billboardy to było PO, dowiedziałem się dopiero wczoraj
Nie dziwię się, że PO nie podpisało swoich "informacyjnych", jak to bezczelnie wyjaśnił Komorowski, billboardów.

pis

Hasło "PO mówi, że PiS kłamie" w momencie, gdy PiS mówi "PO kłamie" byłoby znacznie słabsze. I jakieś takie obciachowe: "Rządzi PiS a Polakom wstyd" to nie ten styl, którym PO stara się posługiwać w mediach. Kojarzy się bardziej z jakimś elepperem.

Fajny pomysł z tą czarno-białą surowością - kojarzy się z papierosowymi grożbami ministra zdrowia, potrafi zaszokować i dokładnie tak samo odstaje od kolorowego tła. No a przede wszystkim, co nie jest w polskiej reklamie politycznej normą, ta jest w całości czytelna w mgnieniu oka.

Z drugiej strony możemy wnioskować, że PiS jest lepiej przygotowane do kampanii. Przypomnijmy sobie np. "zasady zobowiązują" z którymś Kaczyńskim. Wykonanie takiej reklamy jest o wiele bardziej czasochłonne i droższe, niż czarno-biała produkcja PO. Tymczasem billboardy PO były zazwyczaj bardzo bogate pod względem graficznym. Kiedy partia ruszy na dobre z kampanią, na pewno jeszcze takie zobaczymy, być może ze szkodą dla ich skuteczności i czytelności.

02:13, michalyi
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 10 września 2007
Surowce wtórne

Kampania PiS-u sprzed dwóch lat okazała się skuteczna, a dyskurs polityczny coraz brutalniejszy, więc nie ma się co dziwić, że obecne spoty są bliźniaczo-podobne. A ponieważ oskarżenia (i zastraszanie) zdaje się dobrze działać na nieliczne ocalałe końcówki nerwowe elektoratu, więc wszyscy oskarżają. O co? Że wszyscy pozostali łżą. Bardzo ciężko będzie partiom wyrwać się z takiego błędnego koła, bo jak pamiętamy z przedszkola, nie ma innej odpowiedzi na zarzut kłamstwa, niż odkrzyknięcie "a nieee, bo to ty kłamiesz".

Tak więc PO zarzuca PiS, że ci kłamią:

Spot składa się w połowie z cytatów, więc był tani i szybki w produkcji, co jest podczas tej kampanii priorytetem. Zwróćmy uwagę na dwa zabiegi stylistyczne - domniemani łgarze pokazani są na czarno-biało, a oskarżenie przybijane jest do ekranu czerwoną pieczątką. Następnie zwróćmy uwagę, że następny spot firmowany jest przez inną partię...

... ale czerwona pieczątka, która wybija słowa oskarżenia wobec PiS-u wygląda tak samo. akcja LPR-u nazywa się "przeciw obłudzie".

Czyli dokładnie tak jak akcja PiS-u, który czerwonymi pieczątkami przybija oskarżenia na czarno-białym cytowanym materiale wyborczym Platformy. Ale dostrzeżmy pozytyw - PiS w zupełnie przypadkowym i nieuświadomionym akcie szczerości, ale za to największym chyba od lat, informuje nas, że "faktami", "obrazem", "słowami", "można manipulować".

Powtarzalność motywów w tegorocznej kampanii jest uderzająca. Tępym, otępiającym młotem. Nie dość, że zniechęca ona do polityki na poziomie - nazwijmy to - merytorycznym przez wszechobecne i nieodróżnialne zarzucanie kłamstwa, to jeszcze partie obrzucają się tymi samymi (wizualnymi) obelgami.

Wśród tych, którym nie będzie się chciało analizować detali (a przecież to do nich kierowane są wszystkie reklamy) wrażenie zniechęcenia tym całym bagnem jest coraz silniejsze. Niestety partie czują się przez to zmuszone do rzucania się dalej w ten syf z nadzieją, że kto najgłośniej krzyknie z odmętów, ten zatopi resztę.

14:24, michalyi
Link Komentarze (2) »
niedziela, 09 września 2007
Jak w mordę strzelił
Od czterech dni w wyborczym obiegu obecna jest reklamówka LiD-u. Powstała zapewne w ciągu jednego dnia, i myślę że będzie to charakteryzowało większość spotów, które będziemy oglądać przez najbliższy tydzień, dopóki maszyna propagandy nie ruszy na dobre. Spot pokazuje też jeszcze jeden trend - nawet partia, która otwarcie deklaruje, że haków na konkurencję szukać nie będzie, nie waha się wbijać szpilek i szpikulców...

... w twarze rządzących do niedawna polityków. Przyjrzyjmy się wybranym przez LiD zdjęciom. Dorn - fantastyczny wybór, od razu przypominam sobie jego bon mot o kamaszach. Giertych - mogło być lepiej, kiedyś był jeszcze mniej fotogeniczny, co wykorzystano z kolei wybierając zdjęcie Leppera z czasów sprzed Tymochowicza. Oto burak pełną gębą i najzłośliwiej dobrana fotka. Ziobro to zdecydowanie trudniejszy materiał na karykaturę, więc należy docenić, że uchwycono go w pozie zacietrzewienia. Maciarewicz wygląda zupełnie złowrogo, a twarz premiera jak zwykle nie wyraża wiele, ale i tak budzi niechęć.

Wyśmiewanie fizjonomii to oczywiście niska zagrywka, ale - nie oszukujmy się - wysokich zagrywek w tej kampanii oglądać raczej nie będziemy. Może warto by, gdy kampania już się rozkręci, narysować graf pokazujący, kto atakuje kogo?

18:56, michalyi
Link Komentarze (4) »
sobota, 08 września 2007
Początek

Być może właśnie leniuchujesz, ale gdzieś tam mnóstwo ludzi obudziło się właśnie z mnóstwem rąk w mnóstwie nocników. Kampanię trzeba robić! Cieszy mnie ten pośpiech, bo dzięki niemu reklamy będą świeże, nieociosane, sękate.

Witam na Wyborach/Wyrobach 2007.

12:30, michalyi
Link Komentarze (1) »
wtorek, 11 października 2005
Koniec
Blog o wyrobach właśnie się skończył. Dzięki za uwagę, dzięki za komentarze. Było miło. Jeszcze się zobaczymy. :)
12:57, michalyi
Link Komentarze (10) »
niedziela, 02 października 2005
Śpiewające pokemony
Jak zrobić poważny program telewizyjny, w którym porusza się poważne tematy, ale z absolutnie niepoważnymi uczestnikami? Nie mam pojęcia. Mam wrażenie, że autorzy niedawnej debaty prezydenckiej w tvp1 też za bardzo nie wiedzieli, dlatego postanowili czerpać z konwencji, w obrębie której telewizja publiczna porusza się z wprawą - biesiadoteleturnieju. Michałami milowiczami i annami muchami debaty byli zagraniczni zbawiciele Tymiński, Ilasz i Pyszko oraz swojski Bubel. Zapowiedziano także kandydata Słomkę, któremu w zawierusze kampanii zabrakło czasu na punktualne pojawienie się w studiu. Rudim szubertem była Dorota Gawryluk, a teleturniejowa scenografia i bezdusznie klaszcząca publiczność były tym, czym są zazwyczaj.


Bogata w patriotyczne akcenty scenografia skłania do
poważnego traktowania kandydatów i instytucji wyborów

Czterej murowani zwycięzcy wyścigu do najwyższego urzędu odpowiadali własnymi słowami na pytania, przy czym na ogół każdy dostawał inne, żeby przypadkiem nie wywołać jakiegoś antagonizmu. Ten na pozór nonsensowny i sprzeczny z ideą debaty krok okazuje się w pełni zrozumiały, kiedy uświadomimy sobie, że mamy do czynienia z biesiadą. W swoje lekkie, łatwe i przyjemne role kandydaci wczuli się tak dobrze, że kiedy jeden z nich - Pyszko chyba - zawahał się chcąc coś skomentować, Gawryluk poczuła się zobowiązana do wyjaśnienia mu, że "tak, oczywiście, można włączać się w dyskusję". Nie był to oczywiście jedyny wyznacznik znakomitego wyczucia telewizyjnego gatunku przez moderatorkę. A to przekornie nazywała Tymińskiego "Stanem" już po tym, jak ten przekomarzał się z nią słowami "Pani Dorotko, proszę nie mówić na mnie Stan", a to kończyła lub zaczynała za kandydatów ich wypowiedzi (w atmosferze przyjaznej pogawędki, rzecz jasna), a to z kolei uśmiechała się słodko i filuternie w krótkich przerwach dyskusji o przyszłości kraju. Rodzinny nastrój zgody najlepiej podsumował Tymiński, który w momencie gdy w pogaduszce pojawiły się tematy jolantokwaśniewsko-fundacyjne w imieniu wszystkich biesiadników wyjaśnił: "My tacy nie jesteśmy. My to zmienimy". Niestety, zabrakło jakiegoś taneczno-wokalnego przerywnika; była tylko zapowiedź niespodzianki - wypowiedzi przyszłych pierwszych dam, z których jedna z nich okazała się siwym i dość męskim przyjacielem kandydata Pyszki.

Oczywiście miły wieczór nie mógł upłynąć na samych uprzejmościach, stąd dramatyczne wyznania w stylu "witam państwa, jestem pierwszy raz na ekranie telewizji, za co dziękuję" Pyszki, którego polszczyzna zaskakiwała tak bardzo, jak bardzo europa da się lubić. Tymiński z kolei z powagą wyjaśniał, dlaczego jego połowica postanowiła odciąć się od polityki i nie wystąpiła w programie-niespodziance, ale po chwili rozładował napięcie pozdrawiając ją po chińsku, za co po raz pierwszy został nagrodzony oklaskami. Liwiasz okazał się typem zawstydzonego dobrze ułożonego chłopca, który często tłumaczył się "ja bym chciał zrobić drobną dygresję", natomiast nieco stremowany Bubel rozluźnił się dopiero, gdy Gawryluk spytała go z niewinną przekorą, czy ten wierzy w swoje zwycięstwo. Wtedy roześmiał się i wytłumaczył, że liczy na dobry wynik.

Na zakończenie, kiedy reflektory omiatały milionerową scenografię, a ubawiona publiczność klaskała, moderatorka wygłosiła następujący żarcik: "żałujemy, że pan Adam Słomka nie zdążył dotrzeć do naszego programu... Zdążył! Zapraszamy, witamy, ale nie zdąży pan już niczego powiedzieć, niestety." Więc milczący, ale uśmiechnięty od ucha do ucha Adam Słomka przeparadował przed kamerą i stanął przy swoim opuszczonym dotychczas podium. Widać go było przez dosłownie cztery sekundy, ale grunt, że go pokazali. O to przecież tak naprawdę w tym biznesie chodzi.

Do zobaczenia (na serwerze TVP, nie wiadomo, kiedy zniknie): Debata Prezydencka 1
03:08, michalyi
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 26 września 2005
/ogloszenie 2/

Znalazlem sie za granica na studiach, z wielka szkoda dla bloga, bo nie moge juz nagrywac telewizyjnych audycji. Nie mam tez na razie wygodnego dostepu do internetu (ani czasu), stad brak nowych wpisow. Wszystkich czytelnikow prosze o jeszcze troche cierpliwosci, bo mam zamiar przezwyciezyc te problemy jeszcze przed wyb. prez. :)

sorewicz,

m

13:14, michalyi
Link Komentarze (13) »
czwartek, 15 września 2005
(krótko) Wczoraj Łącznością By A Tymczasem Lub Czyż
SLD ma nowe ładniejsze logo, nowego ładniejszego przewodniczącego i nowe ładniejsze (od konkurencji) billboardy. Wypadałoby, żeby i spot telewizyjny był n. i ł. Ten zaś jest po prostu niezrozumiały.

Dopiero kiedy puściłem go sobie kilkanaście razy, zaczęło mi coś świtać. Olejniczak wypowiada nieprzyjemnym, piejącym głosem frazy, które zostały wybrane z jakiegoś większego tekstu metodą losowania. To dlatego nie tworzą one żadnego logicznego ciągu i to dlatego nie wiadomo, o co w każdej z osobna chodzi! "Rozwój zamiast wzrostu. Obrona wykluczona. To są nasze ideały, od których nie odstąpimy". Może trzeba było, wzorem pewnego spotu PSL, nie mówić nic, tylko puścić Szopena?


Pierwsze zrozumiałe zdanie pada pod koniec spotu

23:40, michalyi
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 12 września 2005
Majstersztyk
Leszek Bubel, okazuje się, jest nie tylko "politykiem", "biznesmenem" i "wydawcą", lecz także "poetą". Jego nakręcony za brudne pieniądze ze sprzedaży nienawistnych książeczek spot obfituje w Uskrzydlone Frazy jak najbardziej anachroniczne szkolne lektury. Ale Prawdziwy Polak nie zabiera od razu głosu, lecz oddaje go dzieciom, przyszłości narodu. Słodkie berbecie stoją sobie więc obok wielkiego czołgu i tak spokojnie deklamują: "Albo wy, dorośli, zagłosujecie na ppn, albo my w przyszłości będziemy musieli uruchomić ten czołg."



Dopiero po tym do repertuaru środków wzmagających nastrój grozy dochodzi chropowaty głos wieszcza (z offu, a na ekranie zgodnie z horrorową konwencją - groby, sarkofagi i nekropolie). "Oświetlone zniczami krzyże - niczym ostatnia warta bohaterów". Napięcie ciągle wzrasta. Bezlitosny jako ten ogień z nieba głos Bubla Leszka pomstuje na "Okupanta, Sowietów i mniejszość, której nazwy nie można wymieniać", lecz wlewa też w nasze tęskne serca nadzieję, "albowiem", "jak Feniks z popiołów powstajemy zjednoczeni w polskiej partii narodowej w kolejnej sztafecie dziejów polskiego obozu narodowego". Dotychczas najbliżej wykorzystania trupów w kampanii wyborczej byli kreatywni kandydaci Samoobrony ze swoimi listami podpisów. Teraz bohatersko przełamana zostaje kolejna bariera!

A potem nastrój zmienia się zupełnie. Bubla już nie słychać, ale za to widać - na czele niewielkiej grupki demonstrantów, z którą prze ku Wiejskiej, dumny partii narodowej sztandar w spracowanych dłoniach dzierżąc. Materiał zmontowany jest teledyskowo i dosyć sprawnie - inne ugrupowania pokemonów mogą się z niego uczyć, jak przy pomocy paru sztuczek pokazać trzydzieści osób jako spory tłum.

Na koniec niewinne i niepotrzebnie skrzywdzone dziecko wymawia jeszcze raz nazwę partyjki, a my widzimy coś, co wygląda na jego rysunek, a jest po prostu logiem partii. A potem można już odetchnąć z ulgą. Żeby tylko nie zaczęło się śnić po nocach...

Do zobaczenia: Bubel (2,8M, avi, xvid)
23:45, michalyi
Link Komentarze (17) »
sobota, 10 września 2005
Przeszłości Demony
Partia Demokratyczna i Stan Tymiński mają jeden wspólny problem - w swoich materiałach promocyjnych muszą się za siebie tłumaczyć. Więc tak jak kanadyjski kandydat czuje się zobligowany do pisania na swojej stronie "tylko moi przeciwnicy usiłowali zrobić ze mnie szaleńca, narkomana, hipnotyzera", tak spot PD koncentruje się na mówieniu, że Podziały Przeszłości Należy Odrzucić w Imię Wyższych Racji. Szkoda, bo w takich warunkach trudno jest przekazać coś więcej.


To tylko pusty gest

Tak naprawdę jedynym konkretnym i pozytywnym postulatem, który pada w całej reklamówce są słowa Hausnera: partia działa na rzecz edukacji i miejsc pracy. Niestety zostaje to powiedziane tylko gdzieś na marginesie górnolotnych i pustych aforyzmów. Większość przekazu to różne sposoby na wyrażenie idei PPNOwIWR, która po przetłumaczeniu na język i sposób myślenia nieufnego elektoratu brzmi źle: "komuchy i solidaruchy razem, kurde". Wie o tym dobrze LPR, której nowe spoty przy pomocy podobnych pojęć z właściwym wszechgiertychowcom brakiem subtelności walą w pogrobowców AWS i PZPR. A pozostałe cenne sekundy trwonią pedemokraci na okrzyki-ogólniki, które brzmią szczerze jedynie podczas rewolucji, a nigdy w kampaniach wyborczych. "Troska o wspólne dobro", "by polityka była odpowiedzialna"? Drodzy panowie, to akurat może powiedzieć najbardziej załgany krętacz ze skłóconej o miejsca na listach prowincjonalnej frakcji Samoobrony - bez zmrużenia kaprawego oka i z równie marnym skutkiem.

Nie podoba mi się też przegadany slogan, kolejny element kampanii PD beznadziejnie uwikłany w usprawiedliwienia. "Do przodu" - myślimy o przyszłości - "a nie wstecz" - a wy nie myślcie o tym, kim jesteśmy. Ten drugi człon jest o tyle niefortunny, że nie niesie sobą żadnego innego przekazu. Wszystkim, którzy nie zrozumieją albo zignorują PPNOwIWR zostaje tylko zjełczałe maślane masło. A co z doprzodem? To wyświechtane wyrażenie ma obecnie jeszcze mniej treści niż znaczek uśmiechniętej buźki na koszulkach występujących w spocie dzieci. Szkoda.

Żal też, że finałowa, grupowa scena spotu PD ma swój bliźniaczy odpowiednik w reklamie SDPL, innego walczącego o przeżycie podprogowego ugrupowania. Myślę, że to spore niebezpieczeństwo w momencie, gdy ludzie niechętni są przede wszystkim "tej całej" mylącej polityce.

Do zobaczenia: Spot PD (2,3MB, avi)
00:59, michalyi
Link Komentarze (15) »
 
1 , 2 , 3
tak - to jest ukryta lista słów kluczowych. tymiński, stan, tyminski, blog, blox, wybory kampania wyborcza, wyborcy, wyborca, elektorat, elektoratu, 2005, 2007, prezydent, prezydenckie, sejm, sejmu, senatu kaczynski kaczyński giertych lepper bochniarz lpr pis pd, borowski sdpl samoobrona kalinowski pawlak cimoszewicz rokita tusk, po, popis, koalicja, kaczyńscy psl sld szmajdziński szmajdzinski
Licencja Creative Commons
Michał Szota (2005, 2007)